Kiedy moja babcia zmarła, zostawiła mi swój dom i notatkę, która przeraziła mnie do szpiku kości:
„Spal wszystko, co jest na strychu.”
Z początku to zignorowałam. Może to był po prostu jej sposób na uporządkowanie bałaganu albo ukrycie starych rodzinnych sekretów. Ale ciekawość wzięła górę. Zignorowałam ostrzeżenie i weszłam po skrzypiących schodach na strych.
To, co znalazłem, to nie były śmieci. To była kapsuła czasu. Wyblakłe litery, czarno-białe fotografie i drewniana skrzynia gruba od kurzu i tajemnicy. Jedno zdjęcie mnie zamurowało – mężczyzna, którego nie rozpoznałem, trzymający za rękę małą dziewczynkę. Na odwrocie, odręcznie napisane przez babcię:
„Mój syn i moja wnuczka. Thomas i Marie.”